Książkę otwiera historia pewnej kobiety, która przypadkowo staje się świadkiem morderstwa i będzie musiała ponieść tego konsekwencje. Ciała nigdy nie odnaleziono, a jej duch uwięziony między światami staje się bezwolnym obserwatorem upływu czasu, który zmienia otaczającą go przestrzeń. Pewnego dnia we wsi pojawia się Zenek - Życiowy nieudacznik, pogrążony w miłosnych problemach. Próbuje się odnaleźć w miejscu, w którym się znalazł ale sprawy nie ułatwiają mu sny o błąkającej się wśród drzew kobiecie, która ewidentnie czegoś od niego chce... Tylko czego? Mimo dziwacznych wizji, szepczących głosów, koszmarów i postaci zza światów, pojawia się nadzieja na rozwiązanie zagadki sprzed 150 lat - Oczywiście pod warunkiem, że Zenek podąży właściwą drogą, na której jednak bardzo łatwo się zgubić...
Tytuł - "Echa zaświatów"
Autor - Mariusz Gładzik
Wydawnictwo - Novae Res
Gatunek - Thriller, kryminał
Data wydania - 08.11.2024
Ilość stron - 226
ISBN - 9788383734293
Coś więcej o książce...
Książka miała ciekawy potencjał, jednak im dalej w treść tym dla mnie było to bardzo zakręcone i często wzbudzało irytację. Autor rozpoczyna kilka wątków, ale żadnego tak naprawdę nie doprowadza do końca. Odniosłam wrażenie, że jedna książka zwiera trzy różne historie - Zaczęte, ale niedopowiedziane, finalnie bez zakończenia. Chronologia wydarzeń jest niespójna, skaczemy od jego bohatera do drugiego i próbujemy połączyć elementy układanki w całość. Nie jest to łatwa książka... Niemniej jednak była wciągająca - Dla mnie właściwie głównie przez tę poplątaną wielowątkowość, będącą zarówno plusem i minusem.
Ta opowieść dezorientuje, ale jej konstrukcja paradoksalnie zachęca do brnięcia dalej, odpowiednią metodą wzbudzając nadzieję na odnalezienie właściwego schematu i połączenie wątków, które w ostateczności stworzą jedną integralną historię. Co do bohaterów - Spłyceni. Może za wyjątkiem chłopca, który ma obsesję na punkcie "Wielkiego Brata", który śledzi każdy jego ruch. To ciekawy przypadek ukazujący zaburzenia paranoidalne i konsekwencje jakie ono ze sobą niesie. Reszta - Mdła i w zasadzie żadna. Świata przedstawionego nie ma praktycznie wcale - Jest wieś, a w niej wszystko to co we wsi się na ogół znajduje. Małe miasteczko wraz z wyposażeniem. Stary dom, w którym umarł mąż szykując się do wyjścia na cmentarz, na którym leży jego żona. Hertha będąca ani tu ani tam, gdzieś pomiędzy - Próbująca rozwiązać swoją własną zagadkę. I Zenek... Życiowa fajtłapa, który po czasie zaczyna łączyć wątki i splatać ze sobą łańcuch wydarzeń, prowadzący go do nieoczekiwanych wniosków. Jeśli chodzi o zakończenie, moim zdaniem było niezrozumiałe i wcale nie dopina historii.
Podsumowanie
Początkowo odnosi się wrażenie dobrej strategii w budowaniu napięcia, jednak później zaczyna się chaos - Dla mnie frustrujący, z racji tego iż nieustannie miałam wrażenie, że coś mi umyka, że nie dostrzegam czegoś ważnego. Przez moment czuło się klimat, który niespodziewanie znikał bo zapominałam o czym czytałam jeszcze chwilę temu. Uciążliwie było mi wracać do wcześniejszych akcji by zrozumieć te na kolejnych stronach. Być może będzie to dobra książka dla tych, którzy lubią złożoną formę treści i przekazu emocji; Dla tych, którzy lubią bawić się słowem i każde analizować. Mnie to nie porwało. Z opisu na tyle okładki miałam nadzieje na jakiś fajny kryminał z wątkami realizmu magicznego, a dostałam TO. Coś dla mnie zbyt rozbitego bym mogła to odpowiednio złapać.
Źródło grafiki: lubimyczytac.pl
Elizabeth Warren

Komentarze
Prześlij komentarz