Zjawiskami paranormalnymi interesuje się odkąd pamiętam. Myślę, że pasję do grozy, nie tylko w literaturze, zaszczepiła we mnie moja mama, która lubowała się w straszliwych opowieściach. Już jako dzieciak siadywałam z nią przed telewizorem i przez tzw. "kratkę" oglądałam z nią filmy, przez które jak mówiła "Będę miała koszmary", co w żadnym razie nie powstrzymało mojej ciekawości i fascynacji. Kiedy już nauczyłam się czytać, wybierałam straszne historie, a i w tych zwykłych dopatrywałam się tego przerażającego dna; Tak dla przykładu "Piotruś Pan", historia małego chłopca który nie chciał dorosnąć, zjawiającego się w domach dzieci i zabierającego je do swojej krainy zwanej Nibylandią, która jest swoistym rajem dla małych szkrabów, gdzie mogą się bawić i bawić, czując się przy tym naprawdę beztroskie i wolne. Jednak kim naprawdę był Piotruś? Czy tylko zwykłym niezwykłym chłopcem, chcącym zaoferować dzieciakom odskocznię od nierzadko smutnego i ciężkiego rea...