Pingwiny to trochę nieporadne nieloty zamieszkujące mroźną część południowej półkuli. Przez większość postrzegane jako urocze istotki, ale prawda jest taka, że te ptaki są niezwykle zaprawione w sztuce przetrwania. Bytują na kontynencie, na którym prędkość wiatru przekracza zatrważające 200 kilometrów na godzinę! Ich kolonie liczą nawet kilkaset tysięcy osobników, które by przetrwać nieprzyjazną ciemność nocy polarnej, "zbijają się" w ciasną gromadkę i wzajemnie osłaniają przez lodowatymi podmuchami. Natomiast pan Noah to młody ornitolog, któremu udało się ustanowić rekord świata polegający na zobaczeniu i spisaniu ponad 6 tysięcy gatunków ptaków, w przeciągu roku! Noah odwiedził polarne regiony ponad 20 razy i ta książka jest opowieścią o jednej z jego wypraw.
Tytuł - "Między nami pingwinami"
Autor - Noah Strycker
Wydawnictwo - Muza
Tłumaczenie - Stanisław Bończyk
Data wydania - 04.11.2020
Ilość stron - 336
Gatunek - Reportaż
ISBN - 9788328714618
Coś więcej o książce...
Strycker zostaje członkiem ekspedycji, która wyrusza na Antarktydę w celu obserwacji i badania kolonii pingwinów Adeli i pingwinów cesarskich. Ta książka to jego relacja z pobytu w miejscu, tak naprawdę odciętym od świata, w którym bardzo łatwo o "emocjonalnego kręćka". To także jego wielka przygoda, pełna emocji i nowych doświadczeń, nierzadko też głębszych refleksji których mogą doznać także czytelnicy. Pingwiny łączą się w pary na całe życie. Dbają o siebie, dzielą się obowiązkami i wychowują potomstwo w swoistej pingwiniej miłości... Czytając o tym, pomyślałam że nasze ludzkie wzajemne relacje również mogłoby być tak proste w tej kwestii, "Pan pingwin" oferuje "Pani pingwin" najpiękniejszy kamyczek jaki znajdzie i zostają ze sobą do końca swoich dni, szanując się wzajemnie i sprawiedliwie "Dzieląc życiem"...
Książka jest napisana bardzo przystępnym językiem. Mimo, że to historia wyprawy badawczej, nie jest ona przedstawiona w sposób "twardy", a suche fakty są ubrane w lekkość przekazu którym cechuje się autor. "Strycker ma umiejętność pisania o świecie ludzi i ptaków bez upraszczania któregokolwiek z nich... Znajomości ptaków dorównuje jego umiejętność posługiwania się słowem" * - Absolutnie się z tym zgadzam! Przez książkę płynie się swobodnie i szybko, chociaż zdarzają się momenty które można byłoby uznać za nudnawe; Nie mniej jednak opowieść nie jest pozbawiona i takich w których się wzruszyłam, uśmiechnęłam, nad którymi się zastanowiłam. Mimo mroźnej scenerii, o której we wspomnieniach opowiada nam autor, ta opowieść jest bardzo ciepła. I mówiąc tutaj o cieple, myślę także o relacjach jakie autor miał ze swymi dwiema towarzyszkami, z którymi był odizolowany przez długie trzy miesiące. Mogli wówczas polegać tylko na sobie, spędzając ze sobą 24 godziny 7 dni w tygodniu. Wspierali się, dużo rozmawiali, uzupełniali się i śmiali się, nie zapominali o drobnych przyjemnościach jak chociażby gorąca czekolada, celebracja Święta Dziękczynienia czy Boże Narodzenie, kiedy to pozwalali sobie na znacznie bardziej sutą kolację cieszącą ich podniebienia.
Podsumowanie
Może nie jest to nader wybitne dzieło literatury, ale myślę że za jakiś czas wrócę jeszcze do tej opowieści, w wyobrażeniach podążając po chrupiącym śniegu na spotkanie kolonii jednych z najbardziej cudownych stworzeń na Ziemi! :)
* Opis pochodzi od wydawcy
Źródło grafiki: lubimyczytac.pl, google.pl
Elizabeth Warren
Komentarze
Prześlij komentarz