Tytuł - "Amerykańscy bogowie"
Autor - Neil Gaiman
Wydawnictwo - MAG
Tłumaczenie - Paulina Braiter - Ziemkiewicz
Data wydania - 09.11.2016
Ilość stron - 608
Gatunek - Fantasy
ISBN - 9788374806763
Dlaczego sięgnęłam po tę książkę?
Odpowiedź jest banalnie prosta! Była ona po prostu kolejnym numerem
na liście dzieł autora, którego powieści od jakiegoś czasu konsekwentnie
pochłaniam. Do tego to fantastyczne wydanie, które zawdzięczamy wydawnictwu MAG…
CUDO!
Coś więcej o książce...
Na początku poznajemy historię pewnego mężczyzny, którego od dzieciństwa nazywano "Cieniem". Cień po kilku latach spędzonych w więzieniu wychodzi na wolność, by uporać się z kolejną tragedią, która ponownie wywróciła jego świat do góry nogami. Próbując porzucić przeszłość, poznaje tajemniczego jegomościa, który proponuje mu posadę swojego prywatnego ochroniarza. Z biegiem historii dowiadujemy się, że pracodawca Cienia, jak również jego znajomi, posiada niezwykłe zdolności, robi dziwaczne rzeczy i opowiada intrygujące historie…
Bogowie dawnych czasów z różnych zakątków świata
muszą połączyć siły, żeby móc stanąć do walki z bogami świata współczesnego! Czy
im się to uda?
Dzięki tej powieści nieco bliżej zapoznajemy się z postaciami
z mitologii np. nordyckiej, egipskiej czy naszej – Słowiańskiej, które niegdyś
stanowiły swoistą potęgę w umysłach ludzi, a które dziś zostały wyparte przez
monoteistyczne religie. Podróżując śladem bohatera i jego tytułowych kompanów
odbywamy fascynującą podróż po Stanach Zjednoczonych, nierzadko zaglądając do
miejsc, które rzeczywiście istnieją, co sprawia że książka zyskuje na
atrakcyjności! Awangardę owej książki stanowi niewątpliwie sam pomysł autora na
fabułę. Motyw wojny bogów starego i nowego świata, ku której prowadzą różne
intrygi i zwroty akcji, okazał się być dla mnie niezwykle interesujący i z
chęcią przerzucałam kolejne strony, aby poznać ciąg dalszy, a wreszcie finał
tej historii, który o dziwo i niestety nie wywołał u mnie specjalnego
zaskoczenia - Przez co poczułam mały zawód. Powieść skonstruowana jest całkiem dobrze, czyta się lekko, czasem z zapartym tchem, a niekiedy z naprawdę spokojnym oddechem w momentach kiedy akcja przestanie pędzić. Treść jest przystępna w zrozumieniu, większość wątków dopowiedzianych, a bohaterowie bogaci w swym obrazie. Książka objętościowo jest dość pokaźna, jednakże nie należy bać się tych kilkuset stron ponieważ znikają w mgnieniu oka!
Podsumowanie
Neil Gaiman to autor, którego albo
się lubi albo nie, bowiem ma specyficzny styl tworzenia swoich dzieł
literackich i niekiedy dość wyjątkowe pomysły na bohaterów czy ogólnie na
historię. Sądzę, że ta powieść będzie dobra dla osób, które chcą się określić
do jakiej grupy jego odbiorców należą. Jak dla mnie jest to jedna z najlepszych
powieści pana Gaimana, dzięki której utwierdziłam się w tym, że zdecydowanie
należę do, myślę sporego, grona fanów jego twórczości i jestem chętna na kolekcjonowanie jego kolejnych zadziwiających fabularnie opowieści!
„Gdy dzielisz się
bólem, bracie mój, nie podwajasz go lecz zmniejszasz o połowę. Żaden człowiek
nie jest samotną wyspą…”
Źródło grafiki: lubimyczytac.pl oraz prywatne
Elizabeth Warren
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz