"Alicja w krainie zombie" Gena Showalter



Tytuł - "Alicja w krainie zombie"
Autor -  Gena Showalter
Wydawnictwo - HarperCollins
Tłumaczenie - Jan Kabat
Cykl - Kroniki Białego Królika
Data wydania - 25.09.2013
Ilość stron - 512
Gatunek - Fantastyka
ISBN - 9788323890768


Gena Showalter to pisarka, której dzieła były mi obce, więc do "Alicji..." podeszłam na świeżo, z ciekawością i ekscytacją. Książka ta opowiada historię młodej dziewczyny, która po śmierci rodziców i młodszej siostry, sama musi stawić czoło nietuzinkowej rzeczywistości. 

Coś więcej o książce...

   
Po świecie chodzą zombie... Alicja dotychczas nie spotkała żadnego z nich i podobnie jak większość, uznawała obsesję ojca na punkcie nieumarłych, za paranoję. Do czasu aż wreszcie staje oko w oko z tym czymś, co kiedyś było człowiekiem i na własnej skórze przekonuje się, że ojciec miał rację, a wszystkie jego działania mające na celu ochronę swoich bliskich, podszyte strachem również o własne życie, mają sens i nie są żadną fanaberią osnutego szaleństwem umysłu. Potwory istnieją naprawdę i dziewczyna musi się nauczyć jak z nimi walczyć, by przetrwać i pomścić śmierć swoich bliskich. Nie przestanie, póki każdy żywy trup nie spocznie w grobie na zawsze...

Od samego początku powieść czyta się lekko. Styl pisarski autorki jest swobodny i nie ma się poczucia zmęczenia treścią. Od pierwszych stron jest całkiem sporo akcji. Wkraczamy w życie bohaterki i obserwujemy proces przemiany jaka w niej zachodzi, co jest niezwykle interesujące. Ala przeżywa wiele przygód, poznaje ogrom sekretów dotyczących świata, który istniał obok niej jakby za zasłoną. Poznaje masę ludzi i zdobywa przyjaciół, oraz miłość. I tutaj zaczynają się pojawiać schody... O ile do momentu, w którym po raz pierwszy poczuła w brzuchu motyle towarzyszące płomiennemu uczuciu i poznała smak fascynacji drugim człowiekiem na głębszym poziomie, fabuła toczyła się wokół głównego wątku, czyli "mózgożerców"; O tyle później na pierwszy plan wysunął się wątek romantyczny, czym byłam nieco rozczarowana. Problemy miłosne i rozterki pojawiające się w relacji z Cole'em zaczynają przytłaczać. Odnosimy wrażenie, że powoli powieść fantastyczna zaczyna przeradzać się w opowiastkę o nastoletnim romansie, co dla osób które nie sięgnęły po tę książkę z nadzieją na uczuciowe smaczki, może być irytujące. Na całe szczęście akcja nie zwalnia. Wciąż pojawiają się nowe wydarzenia, niebezpieczne sytuacje i zabawne momenty rozluźniające atmosferę. Chwilami historia była przewidywalna, ale mimo tego zwrotów akcji wcale nie brakowało, co czyniło całość bardziej atrakcyjną. "Alicja w krainie zombi", to pierwszy tom cyklu zatem fabuła będzie się rozwijała, a wydarzenia nabierały szybszego tempa. Kolejne tomy przyniosą nam nowe przygody, odpowiedzi na kilka pytań zrodzonych podczas czytania pierwszej części, a także całkiem fajne plot twisty. 



Podsumowanie

Myślę, że warto sięgnąć po te cztery tomy i zapoznać się z poczynaniami Alicji i bandy pogromców chodzących truposzy. Uważam, że jest to czytadło dla młodszej młodzieży, ale być może nieco starsi wiekiem nastawieni na spędzenie czasu z luźną, niewymagającą opowieścią, też znają w niej coś dla siebie. Przy tej książce wbrew kilku ewidentnym minusom jakie posiada, można się naprawdę fajnie bawić!


Źródło: lubimyczytac.pl oraz zdjęcia prywatne

Elizabeth Warren

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz